Na szybko – bo ludzie naprawdę mnie cisną.
Kilka słów na temat przedszkola nr. 69 (przy ulicy Chopina) – centrum, park Moniuszki.
– – –
Moi drodzy postaram się zebrać to w punktach będzie łatwiej czytać:
Po pierwsze. Jest to przedszkole, które oczywiście Urząd Miasta chce zlikwidować żeby z centrum Miasta „nie ubywało kolejnych tysięcy mieszkańców i żeby wprowadzali się tu młodzi ludzie z dziećmi”. Już udało się urzędnikom usunąć ze Starego miasta prawie 25 tys. ludzi w dekadę, teraz czas na kolejnych. Tym razem rozprawią się z… dziećmi.
– – –
Ludzie… to moja okolica, myśleliście że będzie łatwo? Bez jaj…
Zaczynamy.
Jest to oczywisty debilizm, ale z tym ciężko dyskutować nawet pomysłodawcom tego debilizmu, a to znaczy, że nawet oni wiedzą, że pieprzą bzdury.
Skoro przedszkole ma obłożenie stałe, populacja nie jest zmniejszana – wręcz rokuje na wzrost (dzięki rewitalizacji), lokalna społeczność domaga się utrzymania tej placówki – bo przytaczane argumenty Urzędu są wydłubane z dna nosa, znaczy to tylko jedno. Prawdziwym powodem likwidacji przedszkola jest – biznes.
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi zawsze o pieniądze.
Po drugie – ja znam tę okolicę jak własną kieszeń i wiem, kto jest właścicielem okolicznych budynków oraz jaka tam wchodzi w grę…. KASA.
Jest to metoda dosyć powszechnie stosowana w innych aspektach życia na Starym Mieście, a biznesmeni udający Urzędników prowadzą na nas nieustający eksperyment pod tytułem: „jak mocno bić batem, żeby ta kobyła w końcu zdechła”.
Na szczęście – na posiedzeniu Komisji Rodziny, Polityki Społecznej i Zdrowia radni sprzeciwili się planom zamknięcia części miejskich przedszkoli. Co świadczy o nich, że nie są nienormalni.
Ale rozstrzygające może okazać się posiedzenie Komisji Oświaty i Wychowania zaplanowane na czwartek, 15 stycznia (dziś).
Obrady rozpoczną się o godz. 15:00 w Sali Sesyjnej im. Wojciecha Szczęsnego Kaczmarka w Urzędzie Miasta. To właśnie wtedy głos zabiorą nie tylko przedstawiciele władz osiedla, lecz także reprezentanci rodziców i kadry pedagogicznej.
Po trzecie – żebyście dobrze zrozumieli moją postawę i mój imperatyw. Ja nie jestem człowiekiem naturalnie miłym i uprzejmym.
Mam taki „talent” rozpoznaję szumowiny i złodzieja jak owczarek alzacki. O ile rozumiem, że zarówno Rada Osiedla jak i mieszkańcy oraz załoga przedszkola działa kulturalnie, logicznie oraz zgodnie z wrodzoną inteligencją i etyką – to twierdzę ze 100% przekonaniem, że mierzą się państwo z zupełnie inną materią świata niż wasza.
Macie do czynienie ze światem, którym kręci proste i tępe chamstwo. Duchem sprawczym jest tu nieetyczna i niemoralna siła. Jej celem nie jest obrona ani was, ani waszych dzieci.
Jeśli pierwotnym powodem likwidacji przedszkola i wyrzucenia czynszami mieszkańców z tego obiektu jest czyjś pomysł na jego zbycie z miejskiego zasobu – a jestem przekonany, że tak właśnie jest – to żadna z waszych uprzejmych metod nie będzie skuteczna, bo ten co wymyślił tę sytuację realizuje swój plan.
Nie jesteście jego częścią tylko przeszkodą.
I on swoją mocą urzędu, pozorami prawa, manipulując faktami i selektywnie używając przepisów lub tłumaczeń i wykrętów – po prostu zrealizuje swój plan.
W dupie ma jakieś tam dzieci biedaków, ma gdzieś społecznóść lokalną, gardzi wami bo jesteście dla niego niczym innym niż błotem na eleganckich butach.
– – –
Argument, który zawsze rozśmiesza mnie najbardziej to brak pieniędzy. Miasto ma REKORDOWY budżet oraz REKORDOWE przychody – NIGDY takich nie było. Nie że kiedyś były – NIGDY nie było, aż tak dobrze.
Nie dajcie sobie wmówić, że „brakuje pieniędzy” na utrzymanie tego przedszkola. Pieniędzy w kasie miasta jest po sufit – wypadają oknami. Świadczą o tym choćby wynagrodzenia urzędników, oczywiście tylko tych co trzęsą biznesowo tym miastem.
Same odsetki od wielomiliardowego zadłużenia Poznania to prawie 200 milionów rocznie! (bez spłaty kapitału). Prowadzone inwestycje o budżetach przekraczających nowojorskie koszty prowadzenia prostych prac, budżety „inwestycji” napompowane tak, że firmy z Tokio przecierają oczy i płoną rumieńcem – nie świadczą o jakiejkolwiek biedzie – wręcz przeciwnie – Miasto jest multimilionerem.
Z przedszkolem nie chodzi o brak pieniędzy.
To operacja biznesowa.
Rzućcie okiem na okolicę, sąsiedztwo i układ działek.
Ten obiekt z widokiem na park i w zasadzie prywatną ulicą, to brylant wielkości pomarańczy.
Kto z państwa Radnych głosujących za likwidacją przedszkola, które istnieje tu 75 lat! (ergo. jego sprzedażą), zagwarantuje głową, że nie zostanie przez miasto NAGLE sprzedane… po „wyjątkowo okazyjnej cenie”, no bo skoro nie ma przedszkola to po co trzymać nieruchomość…
.
Kto z państwa Radnych i tych co wymyślili ten zdupny pomysł TERAZ przychyli się do likwidacji przedszkola?
… zapraszam pod ścianę.
Leave a Reply